Czy masturbacji należy się wstydzić?

Masturbacja, tak jak wiele innych sposobów zaspokajania popędu seksualnego, jest w naszej kulturze tematem tabu, ale kategorycznie nie wynika to z tego, że Polacy nie są nią zainteresowani. Świadczy o tym przede wszystkim ogromna popularność filmów z zabarwieniem erotycznym – kiedy swoje premiery miały ekranizacje kultowej powieści o Christianie Grey’u lub nasze polskie „365 dni”, Polki i Polacy walili do kin drzwiami i oknami.

Na tej podstawie można wysnuć wniosek, że jesteśmy społeczeństwem bardzo liberalnym w podejściu do seksu, ale nadal obawiamy się trochę szyderczych spojrzeń lub bezczelnych komentarzy i dlatego nie mamy ochoty się z tym afiszować. Złą sławą cieszy się w naszym kraju szczególnie masturbacja. Trudno jest nie wyrastać w poczuciu winy i frustracji, kiedy natura popycha nas ku określonym zachowaniom, a mnóstwo ludzi zgodnie krzyczy, że takie czyny są niemoralne. Jak więc jest z tą masturbacją i skąd pomysł, że miałaby ona komukolwiek szkodzić?

Pewna stygmatyzacja masturbacji wywodzi się bezpośrednio z nauk chrześcijańskich, które są żelaznym fundamentem naszej kultury i obyczajów. Przyrzeczenia związane z wiarą są jednak jednym, a nasze potrzeby drugim. Kościół katolicki stanowi, że masturbacja jest zła, bo sprawia, że miłość do Boga lub drugiej osoby przekierowujemy na siebie.

Wyewoluowaliśmy ze zwierząt, ale naszym sensem istnienia, przynajmniej w ścisłej teorii i tylko z biologicznego punktu widzenia, nadal pozostaje wyłącznie prokreacja – dlatego w ogóle odczuwamy popęd seksualny. Co więcej, nasz popęd nie jest zupełnie skalibrowany na typową dla naszej kultury monogamię – wszystkie inne zwierzęta kopulują między sobą na potęgę, kiedy my decydujemy się na szczytny cel poświęcenia swojego życia wyłącznie drugiej osobie. Masturbacja jest w takim wypadku po prostu nieodzowna, żeby organizm nie mógł mieć do nas pretensji, że ograniczamy się tylko do jednego partnera, mimo że ewolucyjnie jesteśmy zaprogramowani na możliwość prokreacji z niezliczoną ilością osób. Potrzeby seksualne są całkowicie naturalne i żeby to podkreślić, warto stawiać znak równości między nimi, a na przykład pragnieniem czy głodem. Dłuższa abstynencja w tej kwestii jest nienaturalna i prowadzi najczęściej do niezdrowej frustracji i wzrostu napięcia w codziennym życiu.

Oczywiście należy również nadmienić, że wszystko jest nam w stanie zaszkodzić, jeśli stosujemy to w nadmiarze. Bardzo podobnie jest z masturbacją, ale i seksem w ogóle – nadmierne zaspokajanie swojego popędu seksualnego zazwyczaj nie odbija się najlepiej na naszym samopoczuciu, ponieważ organizm czuje, że z biologicznego punktu widzenia spełnił swój najważniejszy obowiązek i poczuciem zmęczenia i zobojętnienia będzie starał się nas przekonać do odpoczynku. Nadmiar jest jednak bardzo nieostrym zarysowaniem tego, ile właściwie możemy lub powinniśmy.

Najrozsądniej jest po prostu obserwować swoje reakcje – jeśli po kilku dniach codziennej masturbacji poczujemy ospałość, najprawdopodobniej potrzebujemy dłuższych przerw pomiędzy kolejnymi sesjami, żeby organizm mógł się należycie zregenerować. Wiele zależy również od natężenia naszego popędu – są osoby, które po kilku dniach potrafią „chodzić po ścianach” z uwagi na nierozładowywane podniecenie, ale są też takie przypadki, w których osoby mają ochotę na masturbację na przykład raz na trzy tygodnie lub miesiąc. Warto jasno podkreślić, że w obu tych podejściach nie ma zupełnie nic złego. Korzystajmy z naszego życia tak, jak chce tego od nas natura. Czy dłoń, czy wibrator, czy inne gadżety – nie ma w tym zupełnie nic złego, dopóki pozwala nam się to cieszyć swoją seksualnością i zwiększyć pewność siebie.

Używaj też bezpiecznej pornografii. Taką znajdziesz na stronie https://pl.eporner.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *